• Wpisów:224
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:59
  • Licznik odwiedzin:5 279 / 1852 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Osadzam bez serca bez uczuc bez litosci. Jestem bezwzględny...
 

 
Zimny dotyk pustki, każdego dnia o poranku. Cicha pieśń smutku przy każdym zachodzie słońca.
Gniewne spojrzenie na świat, oczy pełne bólu i nienawiści.
I jedynie księżyc i gwiazdy są po mojej stronie...
 

 
`Tulić,całować dobrze się bawić.
Szalenie rozkochać by potem zostawić.
Tak dalej i tak dalej wśród miłości alej.
Pieść i całuj, niczego nie żałuj.
Ona już płonie w miłości żarze
Narób nadziei zostaw, nie żałuj.`
 

 
Każde twe słowo jest niczym strzał oddany w miejsce gdzie powinienem mieć serce a jest pustka... Niby nieszkodliwe a jednak ma za cel by mnie zabić...
 

 
Nie wierzę już teraz chyba w nic
Nie wierzę nawet sobie
Zegary zmieniają ciszę w krzyk
Nie po tej stronie

Sztandary znów wielbią tych
Wybranych by z nimi iść
W ekstazie płomiennych słów
Ktoś spytał: Kim jest twój Bóg?

Ranisz i nie mówisz już nic
Tak jak cierń, do krwi...

Zamykam za sobą głośno drzwi
Stoję po drugiej stronie
Pamiętam, Ty pokazałeś mi
Jak mam składać dłonie

Ranisz i nie mówisz już nic
Tak jak cierń, do krwi...

Tylko ja... tylko ja...

Ranisz i nie mówisz już nic
Tak jak cierń, do krwi...






 

 
`Śladem istnienia stóp, które wydeptały
Śladem istnienia
Oskarżam zbrodnię Kaina i grzech Chama
Lepka plama zbrodni
Ruinami zburzonych oczodołów. Kamieniami jak głowy wybrukowano
Puste piszczele krematoriów
Wyciągane strunami nóg
Przysięgnij pamięci rąk (istnień, które nie znam)
Piszczelami napięte żyły
Czaszka ojca. ~Władysław Strzemiński
 

 
O jak za czysty tlen wciąż uwiera oczu zmysł
zbyt szybki biorę wdech i znowu jestem tam...
na dnie... nikt nie może wiedzieć, że ja...
chyba na mnie czas...

jak niepokoi mnie cudowna gama barw
jak opuszczony król co nie kłania się...
tak ja... nie marnuję słów...
przyszedł zmierzch... i znowu słyszę cię...

po prostu powiedz czego chcesz
i módlmy się by nic nie pamiętać...
po prostu powiedz czego chcesz
i krzyk zatrzyma czas w twoich rękach...

o jak spokojny sen wymazuje każdy cierń
zbyt mocno wierzę, że nie pomylę się...
to ja... zapominam się...
wybacz lecz, chyba na mnie czas...

to nie ta sama gra
to nie te same drzwi
zbyt głośno wieje wiatr
zbyt głośno echo brzmi
to ja... nie mówię pięknych słów...
przyszedł zmierzch...








 

 
Każde twe słowo jest niczym strzał oddany w miejsce gdzie powinienem mieć serce a jest pustka... Niby nieszkodliwe a jednak ma za cel by mnie zabić... ~KoszmarPonuryWilk


 

 
To MOJE życie i to ja decyduję w jaki sposób je sobie ZNISZCZĘ !
 

 
"-Jak się nazywa to uczucie w głowie, uczucie tęsknego żalu, że rzeczy są takie, jakie najwyraźniej są?
- Chyba smutek panie, a teraz...
- Jestem zasmutkowany."
 

 
Proszę daj mi siłę, gdy upadnę proszę
Gdy będę na dnie, wyciągnij dłonie
Pomyśl proszę, daj mi chwilę, błagam
Bądź, daj wiarę, daj szansę dla Nas
Proszę daj mi to czego nie mam
To serce, ten spokój, uratuj marzenia
Gdy zgubie się w tłumie, chwyć za rękę
Prowadź, chodź gdzie kieruje serce
Bądź, proszę nie odchodź nigdy
Ja bez Ciebie, ja nie mam siły
Bez Ciebie, dlaczego, odpowiedz
Że gdy czegoś chcę, mieć nigdy nie mogę
Gdy chciałem mieć spokój, nigdy nie miałem
Chciałem pogadać, dziś mam tylko ścianę
Chciałem żyć, mieć uśmiech na twarzy
A dziś to marzenia z popisanej kartki
Proszę, bądź ze mną, dla mnie
Ja z każdym dniem, wiesz ja nie potrafię
Myśleć o Tobie, to tak na prawdę
Serca stan, który dziś woła na dnie
Kocham, i będę do końca
Kocham, jak to światło, zobacz
Kocham, jak każdy dzień z Tobą
Wiem, o nas mogę walczyć całym sobą
Popatrz ile wersów powstaje
Każdy dla Ciebie, tak moje wyznanie
Zabrałbym Cię na najdalszą z gwiazd
Pokazał przestrzeń, która dziś dzieli Nas
I płakałbym chyba, mówiąc o sercu
Marzenie mam jedno, pomóż mi, proszę jemu
Pamiętaj o mnie gdziekolwiek jesteś
Wspomnij mnie kiedyś, jak ja dzisiaj Ciebie





 

 
"Gdyby ktoś mnie pokochał, nie teraz, wtedy, zanim narkotyk stał się wszystkim"
 

 
For a moment a touch you feel
Like a vision of an angel
As our love, undecided disappears forever
Always longing to have you near
Full the power and the passion
Feel me slipping from your hands
Please break my fall

1. Miłość to ściema,
Miłości nie ma.
Są tylko głupie zauroczenia.
Ziomek, teraz to wiem!
Gdy to przeżyłem, sam to sprawiłem.
Dopiero teraz zrozumiałem jaki głupi byłem.
Źle postąpiłem, napaliłem się na wielki związek.
Raczej zabawę,
Taki cios w serce jaki dostałem
Nie wiem jak to przetrwałem, jakoś musiałem.
Ale przecież to wielka miłość była.
Tak przynajmniej twierdziła, dużo rzeczy obiecywała.
Lecz żadnej z nich nie zrealizowała.
Opowiadała, że jestem jedyny w swoim rodzaju,
Wtedy czułem się jak w raju.
To była ściema, ona tylko się zabawiała!
Bo przecież gra na uczuciach to fajna zabawa!
Nasz pociąg już odjechał, więc spadaj mała.
Zostanę teraz sam i będę jechał dalej.

We had a million of days
I know that our time has run out
You're my everlasting groove
Forget the past for the time to come
In all our thoughts and we will meet again
We had a million of days
I know that our time has run out
You're my everlasting groove
Forget the past for the time to come
In all our thoughts and we will meet again

2. Jak można było tak się zabawiać ?
Myślałem, że to miłość a to tylko zabawa.
Więc biegnę i szukam dalej tej kropli szczęścia,
Która pomoże zapomnieć o tym co nas spotkało.
Teraz mogę powiedzieć śmiało - Uczucia Bolą!
Moje serce przebite strzałą. Trudno!
To nie ten Amor co ludzi złańcza
Ten rozpieprza związki a nie połańcza.
Zakończyłaś to co między nami było,
Co nas łączyło.
Twoje marzenie w końcu się spełniło.
Zadowolona ? Okey! To twoja wola.
Ja kończę pisać tekst i lecę na browar.
Lecz jeszcze jedno, będę powtarzał -
Miłości Nie Ma! Więc ziom uważaj.
Żebyś nie popadł w to tak jak ja.
Miłości nie ma!
To tylko gra, to tylko gra.
To tylko ściema.


We had a million of days
I know that our time has run out
You're my everlasting groove
Forget the past for the time to come
In all our thoughts and we will meet again
We had a million of days
I know that our time has run out
You're my everlasting groove
Forget the past for the time to come
In all our thoughts and we will meet again





 

 
A ja już swojej miłości nie znajdę...
 

 
Tak. Ja już kogoś takiego spotkałam. Ale głupim zdaniem wszystko ROZJEBAŁAM.

 

 
Znowu pozwoliłam sb przeczytać wszystkie rozmowy. Kurwa. To nadal tak cholernie rani... Płakałam po raz pierwszy od tak dawna. Te wszystkie słowa- kocham Cię, skarbie, tęsknię... Ile bym dała aby znowu je usłyszeć. A teraz znowu w głowie jedna myśl. SAMOBÓJSTWO.
 

 
Idą, idą!

Jeden z prawa, drugi z lewa.

Idą, idą!

To syfilis i cholera.



Ludzie, ludzie!

Zróbcie z domów swoich twierdze.

Ludzie, ludzie!

W nich jedzenia jak najwięcej.

Ludzie, ludzie!

Każdy Polak dziś żołnierzem.

Ludzie, ludzie!

Defilada będzie w niebie.





Który, który myśli żeśmy szczury.

Polski mundur to zaszczyt a nie bzdury.

Moi ludzie pokażą bez litości,

Jak się tutaj wita nieproszonych gości.



Panie Pułkowniku,

Amunicji mamy bez liku!



Który, który myśli żeśmy szczury.

Polski mundur to zaszczyt a nie bzdury.

Moi ludzie pokażą bez litości,

Jak się tutaj wita nieproszonych gości.



Panie Generale,

do Warszawy nie dojdzie żaden!



Który, który myśli żeśmy szczury.

Polski mundur to zaszczyt a nie bzdury.

Moi ludzie pokażą bez litości,

Jak się tutaj wita nieproszonych gości.



Panie Marszałku,

nigdy nie zdobędą zamku!





Na tapczanie leży ona.

W oczach krew, a w rękach biblia.

Cała pościel zakrwawiona,

Cała sprawiedliwość znikła.



Kto tu był i dlaczego uważa się za Boga?

Jego wyroki niezbadane, a moja żona kona.

Dzieci przed obliczem Boga, zapomniały już o Ziemi.

Schodzę do kanału, na dnie najwięcej jest nadziei.



Kiedy wyrwą mi wszystkie paznokcie - przypomnę sobie, że kochałem.

Kiedy złamią mi ostatni palec - wykrzyczę, że do końca miałem wiarę.

Błagam Was na kolanach, błagam - nie przestańcie walczyć.

Wiara, nadzieja i miłość - one jeszcze nigdy nie umarły!



Ludzie, ludzie!

Miejcie wiarę jak najdłużej!

Ludzie, ludzie!

Miejcie wiarę jak najdłużej!

Ludzie, ludzie!

I nadzieję jak najdłużej!

Ludzie, ludzie!

I kochajcie jak najdłużej.





 

 
"Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje. Pozostawieni sami sobie ludzie kłamią, mają tajemnice, zmieniają się i znikają, niektórzy za inną maską lub osobowością, inni w gęstej porannej mgle nad klifem"

 

 
Ten Romeo krwawi
Ale nie widzisz jego krwi
To nic, lecz kilka uczuć,
Które wywołał ten stary łajdak
Padało od kiedy odeszłaś
Teraz topię się w powodzi
Sama widzisz, zawsze byłem wojownikiem
Ale bez ciebie poddaję się

Teraz nie mogę śpiewać miłosnej piosenki
W taki sposób, w jaki powinienem
Cóż, najwyraźniej nie jestem już taki dobry
Ale kochanie, taki już jestem

refren:
I ja będę cię kochał skarbie - zawsze
I ja będę przy tobie do końca świata i jeden dzień dłużej - zawsze
Będę przy tobie, aż gwiazdy przestaną świecić
Aż niebiosa się rozstąpią i słowa przestaną się rymować
I wiem, że kiedy będę umierał, Ty będziesz w moich myślach
I będę cię kochał - zawsze

Obrazy, które zostawiłaś za sobą
To wspomnienia z poprzedniego życia
Niektóre nas rozśmieszały, niektóre zmuszały do płaczu
Jeden, który zmusił cię do powiedzenia "żegnaj"
Co oddałbym, żeby móc dotknąć twoich włosów
Dotknąć twoich ust, objąć cię
Kiedy głosisz swoje kazania postaraj się zrozumieć
Popełniłem błędy, jestem tylko człowiekiem

Kiedy on cię obejmuje i przyciąga do siebie
Kiedy mówi słowa, które chciałaś usłyszeć
Żałuję, że nie jestem nim, ponieważ te słowa są moje
Mówiłbym ci je, aż skończy się czas

Tak, będę cię kochał, skarbie - zawsze
I będę przy tobie na zawsze i jeden dzień dłużej - zawsze

Gdybyś kazała mi płakać dla ciebie - płakałbym
Gdybyś chciała bym umarł dla ciebie - umarłbym
Spójrz mi w twarz
Nie ma takiej ceny, której bym nie zapłacił
Żeby powiedzieć ci te słowa

Cóż, nie mam szczęścia w tych sfałszowanych kościach
Ale kochanie, jeżeli pozwolisz mi jeszcze raz spróbować
Możemy spakować nasze dawne marzenia i nasze życie
Znajdziemy miejsce, gdzie nadal świeci słońce






 

 
Chcesz wiedzieć skąd w sercu mym jest tyle nienawiści
I czemu przed świtem koszmary budzą mnie
Dlaczego na grzbiecie głębokie mam blizny
I jestem nieufny jak zaszczuty pies? Posłuchaj więc

To było wczesną wiosną 15 lat temu
Mieszkałem nad rzeką, pod lasem stał dom
Me siostry i matka czekały na brzegu
Bom wrócić miał z ojcem z połowu na ląd


Kiedyś stanę oko w oko z wrogiem mym
Zemsta jest po latach słodka jak krew
Gdy przyjdzie czas, nie zadrży ręka mi
Śmierć za śmierć!


Gdy ojciec zobaczył słup dymu nad lasem
Przeżegnał się tylko i tak do mnie rzekł
"Pamiętaj mój synu cokolwiek się stanie
Ty dalej żyć musisz by pomścić mą śmierć"

I pobiegł z orężem wnet zniknął mi z oczu
Choć lat miałem 10 nie zdławił mnie strach
Zabrałem łuk i strzały, łódź skryłem w sitowiu
Pod dom się skradałem jak wąż pośród traw


Kiedyś stanę oko w oko...


Widziałem jak ojciec zginął walcząc dzielnie
Mych sióstr pohańbionych krzyk słyszę do dziś
Gdy jeden z oprawców zdarł z matki odzienie
Napiąłem cięciwę, nie chciałem już żyć

Lecz strzała chybiła, znaleźli mnie w trawie
Chłostali rzemieniem aż krwią spływał grzbiet
Kazali mi patrzeć jak gwałcą mą matkę
Omdlałem a nocą ocucił mnie deszcz


Kto mi powie jak ugasić wielki ból
Wznoszę ręce oczy pełne mam łez
Czarny anioł zmienił serce moje w lód
Śmierć za śmierć!

Teraz stoję oko w oko z wrogiem mym
Zemsta jest po latach słodka jak krew
Już nadszedł czas miecz w piersi bestii tkwi
Śmierć za śmierć!




Nie chcę żyć bez Ciebie. Pomimo, że o mnie nie myślisz. Kocham Cię.



 

 
"Dla tych, których kochamy, potrafimy być najokrutniejsi".
 

 
"Nie wiadomo, do czego potrzebna jest większa dojrzałość: do miłości czy do rozstania".


Do obydwu jest równie potrzebna. A ty napisałeś mi, że jesteśmy jeszcze młodzi. I wszystkim zdarzają się `odpały`.

 

 
1. Chada
Miał 28 lat, żył w bólu i niewoli
To wszystko szybko wymknęło mu się spod kontroli
Zaczął od miękkich, jak większość rówieśników
Lecz niestety to nie poskromiło jego apetytu
Spróbował twardych, koleżka go zaszczepił
Już po czasie płynął z nurtem bardzo zgubnej rzeki
Miał również problem, ojca alkoholika
To jego obwiniał za pobyty na odwykach
Wciąż szedł po swoje, nie słyszał, że się śmieją
Miał problem z ludźmi z miasta, z utraconą nadzieją
Nie miał odwagi marzyć, wybrał wysoki blok
Zwątpienie nie opuszczało go niemal na krok
Miał tego dość, w niebo skierował oczy
Ona tam była i kazała mu skoczyć
Zrobił ten krok, już dawno chciał się zabić
Tego nie da się naprawić

2. Hades
Miała wtedy 13 lat, w klasie uczyła się najlepiej
Same piątki z prac odrabianych na parapecie
Rodziców nie było stać na biurko, żyła na diecie
Starszy brat kradł, młodszy patrzył jak ojciec szcza pod siebie
Czuła strach, była samotna w pełnym domu, w domu zła
W jakim domu, raczej kurwa w jednym pokoju
I tak dziękowała Bogu za każdy dzień
W głębi serca chciała żeby jak najszybciej skończył się
Całe wakacje przesiedziała z młodszym bratem
Mama harowała na drugim etacie żeby mieć na spłatę
"Czemu ryczysz gnoju, spójrz ja nie płaczę
Świat jest piękny, świeci słońce" tak mówiła mu za każdym razem
Przyszedł wrzesień, nowa szkoła, nowe twarze
Nowe korytarze, gimnazjum i nowy wir wydarzeń
Parę nowych koleżanek, te wymalowane lale
Śmiały się, że jest pierdolonym brzydalem
Pluły do kanapek i pisały na ścianie, że robi lachę
Wołały do niej "brudasie", jakim kurwa prawem?
Tym razem zamiast być w szkole, leży na torach i krwawi
Umiera sama, ale tego nie da się naprawić

3. Z.B.U.K.U
Historia jak setki innych, pewnej dziewczynki
Właśnie chowała na ogródku zabawki do skrzynki
Tata smarował gwinty, mama jak zwykle w kuchni
Jeszcze nie wiedziała, że nie zobaczy już córki
Tuż obok furtki, stał szanowny sąsiad
Patrzył na małą Kasię, i kręcił cwel swego wąsa
I wszedł kurwa do środka, i nikt nie wie dlaczego
Ten pierdolony sąsiad dopuścił się najgorszego
Od lat był ojca kolegą, widział już Kasię nie raz
I nie raz pewnie myślał jakby się do niej dobierał
I co mi powiesz teraz? Że nadal świat jest piękny?
Jak stare chłopy gwałcą kurwa kilkuletnie dzieci
Nieważne jak rym leci ziom, wsłuchaj się w przekaz
Sam powiesiłbym z chęcią tą kurwę, a nie człowieka
Powiedz na co teraz matka czekać ma, ojciec się zabił
Niestety - tego nie da się naprawić





Nas też już nie można naprawić...


 

 
Wszytko zapisane gdzieś w ruchu planet
Jak ma być tak jest
Pogódź się z tym, amen
Nawet jak tracisz cel, doceń każdy poranek
A życie wróci wiarę

Zaczarowani – on młody, ona młoda
Płynęli po tej samej fali, obydwoje spod Skorpiona
W oczach nie płomień, a pożar
Głębokie spojrzenia
Poznali się na blokach – ta sama dzielnia
Miłość pozornie nie do zarżnięcia, podparta pismem
Jak Pentagon nie do zniszczenia, póki nie wejdziesz w system
W głowach obrączki, garnitury i welony
W planach na jeziorem Łąckim czas miłosnej żądzy
Jej rodzice materialiści to oni wczytywali seta
Wymagania: BM-ka i złota keta
Lecz to nie Romea a przedział
Oni na przekór razem
W imię miłości ojciec groził, ze jak go nie zostawi
To ją wykończy
To zaczęło się zbyt pięknie, żeby było prawdziwe
Życie zawsze śle na front bez broni
To nie sprawiedliwie
Zawsze coś na drodze stoi
Brak hajsu na bilet
Do człowieczeństwa i szczęścia, by je kopnąć w tyłek

Ref. x2
Wszytko zapisane gdzieś w ruchu planet
Jak ma być tak jest
Pogódź się z tym, amen
Nawet jak tracisz cel, doceń każdy poranek
A życie wróci wiarę

Ona miała już dość gadania, narzucania reguł
Chciała być tylko z nim, dotrzeć do światła w tunelu
Wyjechali do Kołobrzegu, tam znalazł robotę
Chwila szczęścia zawsze kończy się wielkim kłopotem
Krzyż, łóżko-na nim on, aparatura i kroplówka
Obok łóżka ona, modląca się do lepszego jutra
Każdy dba o swoje interesy , myśląc, że jest dobrze
Zamyka wartości w kartonie, kasując pieniądze
Rodzice chcą uchronić od zła, to zaś upośledza
Nic nie wiesz, póki się nie przekonasz na własnych zębach
Pusty portfel, ojciec pozbawił chaty
Był tylko on, dziś tonie w morzu łez, nie miała pracy
On właśnie zamknął oczy diagnoza rak z przerzutami
Sam zobacz ile trzeba by w sekundę wszystko stracić
Zaczarowani tym złym czarem, zawsze był jej przykładem
Zrobiła to co on - sztylet w serce. Amen

Ref. x4
Wszytko zapisane gdzieś w ruchu planet
Jak ma być tak jest
Pogódź się z tym, amen
Nawet jak tracisz cel, doceń każdy poranek
A życie wróci wiarę





 

 
"Po czwarte, nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu".


Miałeś być zawsze. Pewnego razu nawet powiedziałeś, że będę tą ulubioną synową. Kurwa. Wiesz, że miałam nadzieję, że na zawsze będziemy razem ?




 

 
"Bał się słowa "kocham". Jak cholera. A przecież to tylko słowo. Tylko zlepek przypadkowych głosek, którym ktoś nadał jakieś głębsze znaczenie. A mimo tego bał się go... Bo to słowo było obietnicą, wyrażało więcej niż tysiące innych. Wypowiadając je, składa się jednocześnie obietnicę.
"Będę przy Tobie. Zawsze i wszędzie, jak Anioł Stróż. Będę gotów iść za Tobą na koniec świata tylko po to, by Cię zobaczyć. Będę Cię wspierał, pocieszał, komplementował. Będę z Tobą bezgranicznie szczery. Będę. Tak po prostu".
Coś w ten deseń. Tylko bardziej."


Tak właśnie rozumiałam słowo `kocham`. To była właśnie taka niepisana obietnica.



  • awatar Mmmimi: każdy zasługuje na swoją drugą połówkę ;) wpadnij do mnie ;p skomentuj coś albo zaobserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Może jestem samotny? Może mnie nikt nie kocha? Może odeszli ode mnie wszyscy? Może zdradził mnie ktoś, bez kogo nie mogę oddychać?"

  • awatar Thoust: Bardzo ciekawy wpis i generalnie zgadzam się z nim :) W sumie to już od dłuższego czasu zaglądam na twojego bloga by czytać nowe wpisy, bardzo mi się one podobają, bardzo fajna z ciebie osoba i chętnie bym ciebie poznał :) Choć pewnie masz sporo fanów :) Mój blog w sumie dopiero kilka dni temu wystartował, ale jak jesteś chętna to zapraszam do zajrzenia i obserwowania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Jak się rozstawaliśmy natychmiast brakowało mi tchu. Rozumiesz, jak jego nie było przy mnie (...) był gdzieś daleko, to mnie wszystko bolało. Dusiło się i wszystko mnie bolało. Po tym duszeniu, kiedyś na początku, poznałam, że go kocham."


Nauczyciel od matmy dziwnie spojrzał dziś na moją rękę. Mam na niej podłużną bliznę bo w czerwcu przypadkiem poparzyłam się żelazkiem. Przypominało mi się wiele rzeczy. Prasowałam tę koszulę w niebieską kratkę. Hmmmm... Przypomniało mi się kiedy na obozie siedzieliśmy u mnie w pokoju. Wziąłeś moją rękę i spytałeś jak się goi. Prosiłeś żebym tej rany nie rozdrapywała bo zostanie brzydka blizna...


Brakuje mi tego. Brakuje mi każdej chwili z Tobą. Brakuje mi każdej rozmowy. Brakuje mi CIEBIE.


 

 
Nie mogę zrobić kolejnego kroku ku Tobie
A całe to czekanie jest takie żałosne
I czy nie wiesz, że nie jestem już Twoim duchem?
Straciłeś miłość, którą kochałam najbardziej

Nauczyłam się żyć, w pół żywa(przytomna)
A teraz chcesz mnie jeszcze raz

I myślisz że niby kim jesteś ?
Biegając dookoła zostawiasz blizny
Kolekcjonując swój słoik serc
I rozrywasz miłość na strzępy

Przeziębisz się
Od lodu, który jest w Twej duszy
Więc nie wracaj po mnie
Myślisz, że niby kim jesteś ?

Słyszę, jak pytasz się wszystkich wokół
Czy można mnie gdzieś znaleźć
Ale stałam się zbyt silna
By znów wpaść w Twe ramiona

Nauczyłam się żyć, w pół żywa(przytomna)
A teraz chcesz mnie jeszcze raz

Myślisz, że niby kim jesteś ?
Biegając dookoła zostawiasz blizny
Kolekcjonując swój słoik serc
I rozrywasz miłość na strzępy

Przeziębisz się
Od lodu, który jest w Twej duszy
Więc nie wracaj po mnie
Myślisz, że niby kim jesteś ?

I to zajęło tak długo
Bym znów poczuła się dobrze
Przypomniała jak przywrócić
Światło w moich oczach

Chciałabym uniknąć
Tego momentu, gdy pierwszy raz się pocałowaliśmy
Złamałeś wszystkie dane mi obietnice
A teraz wracasz, nie odzyskasz mnie

Myślisz, że niby kim jesteś ?
Biegając dookoła zostawiasz blizny
Kolekcjonując swój słoik serc
I rozrywasz miłość na strzępy

Przeziębisz się
Od lodu, który jest w Twej duszy
Więc nie wracaj po mnie
Nie wracaj już wcale

Myślisz, że niby kim jesteś ?
Biegając dookoła zostawiasz blizny
Kolekcjonując swój słoik serc
I rozrywasz miłość na strzępy

Przeziębisz się
Od lodu, który jest w Twej duszy
Nie wracaj już po mnie
Nie wracaj wcale

Za kogo ty się masz?
Za kogo ty się masz?
Za kogo ty się masz?






 

 
Potwory w mojej głowie. Potwory. Niszczą mnie, zabijają... Jestem nikim.
 

 
Myślę... myślę, że skoro wszystko jest skończone,
To po prostu powraca w migawkach, wiesz?
To jak kalejdoskop wspomnień.
Po prostu wszystko wraca. Ale on nigdy tego nie robi.
Myślę, że część mnie wiedziała od chwili gdy go ujrzałam, że tak się stanie.
To nie istotne co on powiedział, ani co zrobił.
To było uczucie, które nadeszło wraz z nim.
I szaloną rzeczą jest to, że nie wiem czy kiedykolwiek będę znów czuła w ten sposób.
Ale nie wiem czy powinnam.
Wiedziałam, ze jego świat porusza się zbyt szybko i płonie zbyt jasno.
Ale po prostu pomyślałam, jak diabeł może ciągnąć cię w stronę kogoś kto wygląda jak anioł kiedy się do ciebie uśmiecha?
Może on wiedział to od kiedy mnie zobaczył.
Wydaje mi się, że po prostu straciłam równowagę.
Myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego nie było to, że straciłam jego.
Tylko to, że zgubiłam siebie.

Dawno, dawno temu
Kilka pomyłek wstecz
Znalazłam się w zasięgu twojego wzroku
Dopadłeś mnie samą
Odnalazłeś mnie
Odnalazłeś mnie
Odnalazłeś mnie

Domyślam się, że ci nie zależało
A mnie chyba się to podobało
I kiedy zakochałam się w tobie
Cofnąłeś się o krok
Beze mnie, beze mnie, beze mnie

I on jest daleko stąd
Gdy stoi obok mnie
I uświadamiam sobie, że wina leży po mojej stronie

Bo wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
I wysadziłeś, zostawiłeś mnie, och
Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty

Żadnych przeprosin
On nigdy nie dostrzeże, że płaczesz
Udaje, iż nie wie
Że to on jest przyczyną
Tego, że toniesz, toniesz, toniesz

Z zasłyszanych plotek wiem
Że już zapomniałeś o mnie
Pozostanę jedynie twoją kolejną zdobyczą
Teraz to widzę, teraz to widzę, teraz to widzę

Był już daleko stąd
Gdy mnie spotkał
I uświadamiam sobie, że to mnie powinno być głupio, hej!

Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
I wysadziłeś, zostawiłeś mnie, och
Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty

Nachodzi mnie najsmutniejsza obawa
Że nigdy mnie nie kochałeś, ani jej, ani nikogo, ani niczego
Tak

Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
I wysadziłeś, zostawiłeś mnie, och
Och, wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Więc teraz to ja powinnam się wstydzić
Zabierałeś mnie do miejsc, w których nigdy nie byłam
Teraz leżę na zimnej, twardej ziemi
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty
Och, och, kłopoty, kłopoty, kłopoty

Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Kłopoty, kłopoty, kłopoty
Wiedziałam, że sprawisz kłopoty, gdy tylko wszedłeś
Kłopoty, kłopoty, kłopoty

Nie wiem czy wiesz kim jesteś, dopóki tego nie stracisz.





Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gdy widzę zakochane pary odwracam wzrok. Nie chcę pamiętać tego, że byłam kiedyś równie szczęśliwa. To tak cholernie boli.